przesłania do ludzi od istot duchowych i obcych,DIAGNOZOWANIE i OCZYSZCZANIEM LUDZI,JASNOWIDZENIE,
NAUKA MEDYTACJI WARSZTATY ROZWOJU DUCHOWEGO -SPOTKANIE DUSZY.
Od samego początku filmu czułam mocną energię. Moje ciało czuło wręcz silne wibracje. Z początku przeniosłam się w inne miejsce niż zazwyczaj. Znalazłam się na górskiej ukwieconej łące. Przede mną było jezioro o gładkiej tafli, dookoła zaczęły latać jaskółki pozostawiając za sobą tęczowe smugi. Potem pokazały się motyle z takimi samymi smugami. Przyszedł lew o tęczowej poświacie a potem słoń. Były one tak jakby zamazane w trakcie ruchy i przykryte kolorowymi obrysami. Zaraz potem pojawiła się wysoka świetlista postać. Była bardzo chuda i niewyraźna. Dopiero za moment wyostrzyła się. Była to istota szara, dużo wyższa ode mnie. I cały czas emanowała światłem, trochę tak jakby jej kontury były ze światła. Przez cały czas miała na ustach delikatny uśmiech, a jej oczy nie były całkowicie czarne tylko takie bardziej "ludzki", ale nadal olbrzymie i skośne. W ogóle nie czułam przed nią żadnych negatywnych uczuć. Anioł Ariel pojawił się w medytacji praktycznie cały ze światła, chociaż widziałam zarys oczy, ust, nosa. A ta szara istota towarzyszyła mi aż do momentu, kiedy z moimi bliskimi wzbiłam się ponad Ziemię. Nie wiem kim ona była. Czy po prostu dołączyła się w trakcie medytacji, czy też jest jednym z moich opiekunów duchowych, ale było mi bardzo miło ją spotkać :) Prosiłabym drogi Aronie o nie publikowanie tego komentarza. Chciałam po prostu podzielić się z tobą tym spotkaniem jakiego doświadczyłam w podziękowaniu za to co robisz. A jeszcze tak na marginesie, to pisze mi się tak jakoś dziwnie niezwykle lekko i szybko. Prawie tak jakby moje palce żyły własnym życiem :)
Od samego początku filmu czułam mocną energię. Moje ciało czuło wręcz silne wibracje. Z początku przeniosłam się w inne miejsce niż zazwyczaj. Znalazłam się na górskiej ukwieconej łące. Przede mną było jezioro o gładkiej tafli, dookoła zaczęły latać jaskółki pozostawiając za sobą tęczowe smugi. Potem pokazały się motyle z takimi samymi smugami. Przyszedł lew o tęczowej poświacie a potem słoń. Były one tak jakby zamazane w trakcie ruchy i przykryte kolorowymi obrysami. Zaraz potem pojawiła się wysoka świetlista postać. Była bardzo chuda i niewyraźna. Dopiero za moment wyostrzyła się. Była to istota szara, dużo wyższa ode mnie. I cały czas emanowała światłem, trochę tak jakby jej kontury były ze światła. Przez cały czas miała na ustach delikatny uśmiech, a jej oczy nie były całkowicie czarne tylko takie bardziej "ludzki", ale nadal olbrzymie i skośne. W ogóle nie czułam przed nią żadnych negatywnych uczuć. Anioł Ariel pojawił się w medytacji praktycznie cały ze światła, chociaż widziałam zarys oczy, ust, nosa. A ta szara istota towarzyszyła mi aż do momentu, kiedy z moimi bliskimi wzbiłam się ponad Ziemię.
OdpowiedzUsuńNie wiem kim ona była. Czy po prostu dołączyła się w trakcie medytacji, czy też jest jednym z moich opiekunów duchowych, ale było mi bardzo miło ją spotkać :)
Prosiłabym drogi Aronie o nie publikowanie tego komentarza. Chciałam po prostu podzielić się z tobą tym spotkaniem jakiego doświadczyłam w podziękowaniu za to co robisz.
A jeszcze tak na marginesie, to pisze mi się tak jakoś dziwnie niezwykle lekko i szybko. Prawie tak jakby moje palce żyły własnym życiem :)
Pozdrawiam ciepło i serdecznie :)
Sylwia