przesłania do ludzi od istot duchowych i obcych,DIAGNOZOWANIE i OCZYSZCZANIEM LUDZI,JASNOWIDZENIE,
NAUKA MEDYTACJI WARSZTATY ROZWOJU DUCHOWEGO -SPOTKANIE DUSZY.
Aronie , noooo,ale dołożyłeś .....pięknie ! Wykład ,,torpeda'' ! Nareszcie wiem , dlaczego wszystkie chłopy w mojej rodzinie się ,,pożarły'' !Ojciec swoją drogą , syny każdy z hukiem w inną stronę ! Tylko nie wiem,jak te gorące głowy ze sobą pogodzić......ale dziękuję i pozdrawiam serdecznie !sfrustrowana żona i mama .
Aronie, Aronie, nie rzucaj oskarżeń na rodzicow tak łatwo. to wszystko nie jest takie proste jak Ci sie wydaje. Ty sam dostałeś mozliwość szczesliwej odmiany. Ja mam 67 lat, nigdy na swojej drodze nie spotkałam dobrego nauczyciela, (byc może za mało złego zrobiłam?) zostałam wdową z dwojką malutkich dzieci (4 latka i 1 rok. Wychowałam jak umiałam, w niedostatku, a nieraz i biedzie. kochałam ich calym sercem, byli moimi skarbami.Ale widac błędów nie uniknełam. Wyszło fatalnie - nabawili sie kompleksów, jeden i drugi uważa, że wszelkie ich niepowodzenia to moja wina, młodszy wręcz twierdzi że to ja go wpedziłam w chorobę, a wspolnie z starszym pozbawiliśmy go poczucia pewności siebie, itd itd, nakręca sie w nienawiści, wyszukuje lektury o toksycznych matkach itp. lekturę. Wręcz czasami boje się o własne zycie. Starszy tez odwrócił się plecami i do brata i do mnie. Dawna moja miłość przeradza się w paralizujący strach - a poczucie winy dosłownie zwala mnie z nóg. pewnie dopiero jakas tragedia to wszystko rozwiąże. Wszelka nadzieja prysła.
Aronie , noooo,ale dołożyłeś .....pięknie ! Wykład ,,torpeda'' ! Nareszcie wiem , dlaczego wszystkie chłopy w mojej rodzinie się ,,pożarły'' !Ojciec swoją drogą , syny każdy z hukiem w inną stronę ! Tylko nie wiem,jak te gorące głowy ze sobą pogodzić......ale dziękuję i pozdrawiam serdecznie !sfrustrowana żona i mama .
OdpowiedzUsuńAronie, Aronie, nie rzucaj oskarżeń na rodzicow tak łatwo. to wszystko nie jest takie proste jak Ci sie wydaje. Ty sam dostałeś mozliwość szczesliwej odmiany. Ja mam 67 lat, nigdy na swojej drodze nie spotkałam dobrego nauczyciela, (byc może za mało złego zrobiłam?) zostałam wdową z dwojką malutkich dzieci (4 latka i 1 rok. Wychowałam jak umiałam, w niedostatku, a nieraz i biedzie. kochałam ich calym sercem, byli moimi skarbami.Ale widac błędów nie uniknełam. Wyszło fatalnie - nabawili sie kompleksów, jeden i drugi uważa, że wszelkie ich niepowodzenia to moja wina, młodszy wręcz twierdzi że to ja go wpedziłam w chorobę, a wspolnie z starszym pozbawiliśmy go poczucia pewności siebie, itd itd, nakręca sie w nienawiści, wyszukuje lektury o toksycznych matkach itp. lekturę. Wręcz czasami boje się o własne zycie. Starszy tez odwrócił się plecami i do brata i do mnie. Dawna moja miłość przeradza się w paralizujący strach - a poczucie winy dosłownie zwala mnie z nóg. pewnie dopiero jakas tragedia to wszystko rozwiąże. Wszelka nadzieja prysła.
OdpowiedzUsuń